niedziela, 27 października 2013

Śledztwo - dzień 15

końcu nadszedł sądny dzień - referendum to już dziś! Najgorsze jest to, że... nie możemy o nim nic mówić. Przynajmniej do 21. Ale jak to? - spytacie. Pora więc przybliżyć Wam kolejny, polityczny termin: CISZĘ WYBORCZĄ.

Z pewnością spotkaliście się już z tym określeniem. Cisza wyborcza jest znana we wszystkich demokratycznych państwach świata. To ten czas, kiedy o wyborach czy, w naszym przypadku, referendum, nie można absolutnie nic powiedzieć. To znaczy - nie do końca. Możemy Was oczywiście uraczyć suchymi faktami i notatkami prasowymi powtarzających te same wiadomości, ale doskonale wiemy, że nie tego oczekujecie. Posłuchajcie więc opowieści o ciszy wyborczej...

Z założenia cisza wyborcza to czas, kiedy wyborcy mogą przespać się z myślami. Dosłownie. Przez te kilkadziesiąt godzin (około dwie doby) za, na przykład, wywieszanie plakatów nawołujących do głosowania na partię X, grozi nam grzywna. Oto inne przykłady "akcji", w czasie których możemy nagiąć prawo (a w każdym razie to prawo mogą nagiąć politycy i osoby zamieszane w kampanię):
* Wszelkie wystąpienia publiczne, w których chociażby pada słowo o wyborach... o właśnie - tak         nie robimy!
* Manifestacje? Nie polecamy w ogóle, a co dopiero w czasie ciszy wyborczej. Zwłaszcza, jeśli w          pokojową manifestację włączą się kibice ze stadionowym niezbędnikiem... policja pozdrawia!
* Zapraszanie kandydatów do telewizji i radia w czasie ciszy wyborczej też chyba nie ujdzie...              Nawet na pewno!
* Teraz to, co boli nas najbardziej - zero publikacji na temat wyborów! :(
* Publikowanie sondaży też zabronione - ale dla nas to chyba najmniejszy problem.

Prawnicy znaleźli jeszcze jeden problem. Bo, zgodnie z prawem, plakaty zawieszone przed ciszą wyborczą mogą czuć się bezpiecznie. No dobra, a co z plakatami rozwieszonymi na autobusach? Przecież mogą pojawiać się wszędzie, czyż nie? Nawet po ogłoszeniu ciszy wyborczej...

Internauci znaleźli jednak sposób na obejście kary... Oto ich tajny szyfr wyborczy:
"Gollob prowadzi już czternastoma okrążeniami, Hampel zostaje z tyłu. Gollob prowadzi, ale Czerwonojabłczyński też rwie do przodu, czwarty Pan z Muszką." 
Albo:
"Przepis na kotlet mielony: 50% żubra, 30% kota, 15% pomidorów, 3% pietruszki. Opłatka, whisky, buraka, szaleju, towotu i styropianu nie dodajemy. W kotlecie mielonym ilość dziczyzny wzrosła do 49, kocizny 33, pomidorów 13."

Nietrudno zrozumieć, o co chodzi...

Wczoraj pojawił się jednak ciekawy pomysł : może warto skrócić ciszę wyborczą do jednego dnia? 
Ale chwilowo jest to tylko i wyłącznie pomysł, więc nie radzimy Wam cieszyć się na zapas...
Na koniec mały, muzyczny komentarz.





DOZO!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz