piątek, 10 stycznia 2014

Comeback...


Po miesiącu nieobecności meldujemy się na politycznym posterunku! A jest co opisywać - przez miesiąc może zdarzyć się naprawdę wiele, a we Włocławku... jeszcze więcej.

Zacznijmy od tego, że Młodzieżowa Rada Miasta ma "małe problemy techniczne". Nie jest to jednak zawieszenie się Windowsa na 15 minut - o nie! Pojawił się bowiem pomysł, by Radę w ogóle zlikwidować. Uzasadnienie: dość proste i logiczne. Z założenia MRM ma być absolutnie apolityczna, co znaczy tyle, że nie może sympatyzować z żadną partią polityczną. Niektórzy radni zauważyli jednak, że ten przepis jest łamany, dlatego też koniecznie należy Radę rozwiązać.

Czy słusznie? Szczerze wątpimy. A uwierzcie nam, jesteśmy całkiem nieźle poinformowani. Choć ta historia ciągnie się od październikowych wyborów, to jeszcze nie została wyjaśniona. Właściwie została zamieciona pod dywan. Warto ją przybliżyć - lepiej usiądźcie :)

W poprzednich latach wybory do MRM przebiegały spokojnie i bez zbędnych kontrowersji: każda szkoła miała zapewnione miejsce dla przynajmniej jednego reprezentanta. Szkoły z największą frekwencją mogły posiadać nawet dwóch radnych i taki układ był sprawiedliwy dla wszystkich. Dlaczego? Głosy były liczone według okręgów - w naszym przypadku były to szkoły. Jednak w tym roku zasady dziwnym trafem zostały zmienione. Zamiast okręgów głosy zostały ułożone w ranking, z którego wynikało, że niektóre szkoły miały po trzech radnych, zaś inne - ani jednego. Okazało się, że powodem takiej zmiany były - podobno, "oficjalnie to tylko pogłoski" - związki polityczne kandydatów do MRM. Tak czy siak, sprawa niedawno wróciła i stała się świetnym argumentem dla przeciwników Młodzieżowej Rady Miasta. Niestety. Bo jaka jest wina młodzieży w tym, że dla władz liczy się tylko własny interes? Nikogo nie obchodzi fakt, że wyniki wyborów zostały anulowane, nikt nie zauważył, że MRM praktycznie nie funkcjonuje. Ale nie, trzeba dobić leżącego.

Pora na anegdotkę! Dzisiaj odbyło się szkolenie wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Przy okazji zachęcamy wszystkich do włączenia się do tej jakże szlachetnej akcji! W każdym razie, w czasie szkolenia mieliśmy nauczyć się, jak wykorzystać nasze doskonałe chwyty z krav magi na ulicy 3 Maja i temu podobne. Nie zabrakło oczywiście wystąpień członków prewencji.
Chyba nigdy nie zapomnimy wykładu z filozofii pewnego włocławskiego policjanta... "Macie w szkole taki przedmiot, przyrodę. Wiecie, jak poluje lew. Wiecie, kto będzie jego ofiarą. Tą ofiarą będą ci najsłabsi. Tymi ofiarami lwa możecie być Wy, moi drodzy". Wzruszeniem szkli się wzrok...
To chyba najlepszy opis sytuacji MRM w tej chwili. Ale nie poddajemy się! Wspomaga nas w walce Taylor Swift!






A co oprócz tego? We Włocławku zawiązują się kolejne stowarzyszenia aktywnej młodzieży, które przetrwają co najwyżej pół roku. Nastał trudny czas dla młodzieży we Włocławku - smutne, ale prawdziwe. Wzniosłe projekty i tak nie zostaną docenione, jeszcze nie teraz. Weźmy choćby Juwenalia: studenci tak się zawzięli, tak chcieli zrobić z Włocławka miasto akademickie, a tu co?
Zdjęcie: Dziękujemy Panie Prezydencie...


To nawet nie jest uścisk ręki prezesa! Czy tam prezydenta... Ale "zapewnienie o przychylności władz Miasta w zakresie realizacji przedsięwzięcia" - bezcenne.
Za nami także kolejna sesja "dorosłej" Rady Miasta. Następnym razem wybieramy się z popcornem! Ten bunt na mównicy, ten gniew w oczach - tym razem obrady RM nazwalibyśmy "tragikomedią psychologiczną". 

A poza tym jasnowidz z Człuchowa przepowiedział, że Prezydent Pałucki w tym roku już się nie uratuje i fotel prezydenta przejmie ktoś inny. Cóż, z referendum miało być to samo... Poza tym jakoś nie przemawia do nas wizja jasnowidza. Bo wiecie, jak to jest z wróżami i innymi, magicznymi stworzeniami:





Mamy jeszcze newsa - 19 lutego odbywa się nasz długo wyczekiwany Dzień Projektów! Postaramy się zamieścić relację na blogu, a do tego czasu - czytajcie nas!

DOZO!