piątek, 25 października 2013

Śledztwo - dzień 13

Podsłuchiwanie jest niegrzeczne! Wiemy, że to nic odkrywczego, ale pomyśleliśmy, że warto dziś o tym wspomnieć. Pewnie już wiecie, że Stany Zjednoczone inwigilowały 35 światowych przywódców. Na szczęście, według oficjalnych źródeł, problem nie dotyczy polskiego rządu. Z jednej strony to dobra informacja - USA zapewne nie ma wobec Polski żadnych poważniejszych planów. Czyli z wizami jeszcze się nie żegnamy... Z drugiej strony jednak trochę szkoda - może w końcu dowiedzielibyśmy się czegoś konkretnego o polskiej polityce. 

Informacja o podsłuchach wyciekła dzięki Edwardowi Snowdenowi, czyli jednemu z najsłynniejszych whistleblowerów. Whistleblower, czyli - w tłumaczeniu - dość zabawny "dmuchający w gwizdek", to prawdziwy obywatel, chcący uwrażliwić rodaków na pogwałcenie prawa w jednostkach państwowych. To tak dyplomatycznie, a gdybyśmy mieli być szczerzy - whistleblower to kulturalny donosiciel. Choć faktycznie, większość sygnalistów działa w dobrej wierze i faktycznie chce przyczynić się do ujawnienia prawdy, a nie tylko spowodowania burzy. 

W Polsce od 1989 nie pojawił się jeszcze taki, który odważyłby się postawić władzy. Nie dziś. Bo, żeby zostać whistleblowerem trzeba mieć w sobie wiele odwagi, samozaparcia i, przede wszystkim, wielkiej zuchwałości. To ktoś, kto musi narazić się władzy, często przełożonym (sygnaliści to najczęściej byli pracownicy państwowych organizacji), by inni poznali prawdę. Wielkie poświęcenie, czyż nie? Whistleblower może stać się bohaterem, ale - najczęściej - zostaje wyklęty i znienawidzony. Pytanie tylko, za co? 

My podziwiamy whistleblowerów, ale takich z krwi i kości, zdolnych do poświęceń. Przydałby się taki w Polsce. Bo dobry sygnalista, według nas, to nie osoba, która jest "anty" wszystkiemu i wszystkim i znajdzie haka nawet na Teletubisie. Powinien on wydawać tylko i wyłącznie sprawy istotne dla społeczeństwa. Czy Snowden postąpił dobrze? Nie jesteśmy tacy pewni...

Teraz, kiedy stoimy na skraju nowego konfliktu zbrojnego, tylko brakowało informacji o podsłuchach. Na szczycie unijnym atmosfera jest tak gęsta, że można kroić ją nożem, a biedna Angela Merkel straciła, mogło się zdawać, przyjaciela. Czy o to chodziło Snowdenowi? Mamy nadzieję, że nie.

Whistleblowerzy znaleźli też miejsce w kulturze masowej. Julian Assange, czyli twórca Wikileaks, ma spore grono wielbicieli. Brytyjska projektantka mody, Vivienne Westwood, stworzyła nawet koszulki popierające najpopularniejszego sygnalistę. Cena - 40 funtów, czyli w przeliczeniu jakieś 200 złotych. Jeśli ta sumka Was nie przestraszyła (ludzie - to zwykły t-shirt!), to mamy jeszcze jedną informację: projektantka zapowiedziała, że 100% zysku ze sprzedaży koszulek przeznaczy na Wikileaks.
Teraz mamy jeszcze film "Piąta władza". Oczywiście Assange twierdzi, że obraz jest propagandowy, ale jeśli jest się przeciwko wszystkiemu... Na pocieszenie dodajemy, że film zbiera niezłe recenzje, a w głównej roli możemy zobaczyć władcę niewieścich serc - Benedicta Cumberbatcha. Dobra, nie takich niewieścich - grono fanek to grupa 25+.


Teraz coś specjalnie dla whistleblowerów - może jakiś przyszły, polski sygnalista nas ogląda?





Nie załamujmy się jednak - świat nie jest taki zły! Cieszmy się tak, jak Brytyjczycy - w środę ochrzczono ich następcę tronu, księcia Jerzego. Może w Polsce też przydałaby się monarchia?...
Dołączamy rodzinna fotkę na udany początek weekendu!



fot. PAP/EPA



DOZO!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz