Wszyscy jedli dziś obiad? Mamy nadzieję, bo jak człowiek głodny, to zły - jak głosi powiedzenie. Nie ma to jak rozkoszować się smakiem schabowego czy żurku domowej roboty... Tym bardziej, że dzisiaj zaczynamy weekend! (tylko prosimy - nie podpalajcie z tego powodu tęczy, ok?)
No dobra, obiadki u babci zawsze będą cudem gastronomii, ale co z jedzeniem stołówkowym? Wszyscy wiemy, jak wygląda przeciętny jadłospis w przeciętnej szkole: szara breja o smaku mięsa i rosołek z kostki z dodatkiem włosów kucharki. Przychodzi oczywiście czas, kiedy rzucą rybą "prosto znad morza" albo naleśniczkami z polewą, ale musi się znaleźć wtedy odpowiednia okazja do takiej burżuazji na stole. Możecie powiedzieć, że są przecież szkoły z cateringiem - ale wiecie, ile taka fanaberia może kosztować? Nawet dwa razy drożej niż swojski posiłek przygotowany przez panią Krysię.
Nie na wszystkich stołówkach jest tak źle. Chcecie się dobrze najeść i w dodatku nie przepłacić? Więzienia zapraszają!
Że co? Więzienia? A tak! W dodatku najlepszy pod tym względem zakład karny w Polsce znajduje się w... Mielęcinie! Wyjątkowy powód do dumy, tym bardziej, że naszą pozycję w rankingu budowaliśmy od wielu lat. Kiedyś bowiem, więzienna kuchnia włocławska do kuchni najwyższych lotów nie należała. Ba, standardy były zerowe. Przyszła więc pora na "Kuchenną Rewolucję"! Co prawda ekipa TVN z Magdą Gessler na czele się nie zjawiła, ale pojawił się za to Rafał Nowaczyk. Jak widać - dla chcącego nic trudnego! Od jakiegoś czasu więzienie we Włocławku może się szczycić najlepszym żywieniem swoich podopiecznych!
Dzięki jednej z telewizji śniadaniowych mogliśmy bacznie przyjrzeć się więziennej gastronomii. Zaskoczenie było ogromne! Spodziewaliśmy się menu podobnego do tego szkolnego. A z czym się spotkaliśmy? Oto przykładowy jadłospis samego obiadu (!) we włocławskim zakładzie przy Bartnickiej:
* zupa wiejska
* gulasz
* placki ziemniaczane
To tylko jeden z zestawów. Do wyboru mamy bowiem nawet 11 menu dziennie. Zgadza się, 11! Bo przecież w więzieniu też są ludzie i mają swoje potrzeby: swoje jadłospisy mają więc wegetarianie, cukrzycy czy wyznawcy innych religii.
A biednych gimnazjalistów nie chcą tak karmić :(. Warto jeszcze wspomnieć, ile musimy wydać na wyżywienie więźniów. Tak, my musimy. Akcja uświadamiania właśnie się rozpoczęła. Posiłki w więzieniach opłacane są z budżetu, a budżet opłacany jest z... naszych podatków. A więc, pośrednio dzięki nam, pensjonariusze mogą zajadać się placuszkami. Świat nie jest sprawiedliwy :(.
Wróćmy jednak do cen. Dzienna stawka żywieniowa więźnia to 4,80 zł. Czyli więcej niż przeciętny koszt obiadu na szkolnej stołówce. Nie zapominajmy jednak, że za tę sumę trzeba przyrządzić trzy dania - zadanie staje się nieco utrudnione. Wtedy na jeden posiłek zostaje nam 1,60 na kulinarne szaleństwa. Jak jednak mówiliśmy, dla chcącego nic trudnego!
Wyzwaniem było nie tylko przygotowanie jadłospisu. W więziennej kuchni nie gotują w końcu kucharze z pięciogwiazdkowych restauracji. Gotują sami osadzeni. I teraz szef kuchni ma dylemat: obiad ktoś ugotować musi, a jak gotowanie, to i krojenie. No, trochę strach. Ale jak widać, zaufanie w zespole jest duże, bo noże (przynajmniej w reportażu w DDTVN) nie latały.
Ostatnia kwestia, czyli nasze ulubione rozterki filozoficzne. Czy więźniowie nie mają za dobrze? W końcu żyją lepiej niż wielu Polaków. Darmowe posiłki, darmowa i szybka opieka zdrowotna... Z tego, co wiemy, w więzieniach odsiaduje się kary, a nie jedzie się na wakacje. Takie jest nasze zdanie. Choć, może jesteśmy trochę nieobiektywni - wiecie, to jedzenie stołówkowe potrafi zepsuć człowieka...
Łapcie linczek do reportażu o naszym cudownym więzieniu:
DOZO!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz