Zgodnie ze statutem jest to tylko i aż "ciało konsultacyjne". Gdyby ciałem konsultacyjnym w naszym mieście była Dżołana Krupa, to może coś dało by się ugrać... Zacny suchar! To, że młodsza rada miasta jest ciałem konsultacyjnym oznacza, że tak naprawdę ma bardzo ograniczone pole działania. Fakt, może organizować konkursy czy szkolenia (o ile rada miasta poświęci trochę środków), ale jeśli chodzi o bardziej poważną politykę, która mogłaby realnie wpłynąć na życie włocławskiej młodzieży, to MRM może co najwyżej posłużyć radą. Ewentualnie zająć stanowisko. Czy Rada Miasta bierze pod uwagę zdanie młodych radnych? Przemilczymy tę kwestię...
Aktualna sytuacja Młodzieżowej Rady Miasta (przynajmniej do wczoraj) i tak wypada świetnie, jeśli weźmiemy pod uwagę poprzednie kadencje. Teraz chociaż głosy o zlikwidowaniu rady zdecydowanie ucichły. Dobrze zorganizowany przewodniczący to jednak podstawa sukcesu. Obserwując poczynania IV kadencji MRM przyznajemy, że postęp uczyniony w tak krótkim czasie jest oszałamiający. Tym bardziej, że prace rady rozpoczęły się z dużym opóźnieniem. Jak dobrze, że w naszym mieście są jeszcze młodzi ludzie, którym po prostu "chce się" cokolwiek zrobić. Szkoda tylko, że jest ich tak mało...
Bzdura! Według nas we Włocławku jest wielu młodych aktywistów, ale spotykają oni na swojej drodze liczne przeszkody. Taką przeszkodą okazały się ostatnie wyboru do, już V, kadencji MRM.
Czy wybory naprawdę mogą być przeszkodą? Powinno być przecież wręcz przeciwnie: to szansa na dojście do głosu w ważnej sprawie. Do czasu (do wczoraj - przypominamy) wyniki były absolutnie satysfakcjonujące: wybory przebiegały bez incydentów, a nowy skład rady jest już znany.
Dobre, dobre, naprawdę. Szkoda tylko, że to jedna, wielka mistyfikacja... hemoglobina, dwutlenek węgla.
Już mówimy, o co chodzi: według statutu (tak, po raz kolejny jesteśmy nim ograniczeni) uczniowie mogą głosować w obrębie swoich okręgów wyborczych, czyli swoich szkół. Oznacza to, teoretycznie, że każda szkoła powinna posiadać przynajmniej jednego radnego. Przed nami stoi jeszcze jedno ograniczenie - tym razem dotyczy liczby radnych w ogóle. 25 osób w MRM to, przynajmniej dla nas, niezbyt wiele. Miasto powinno doceniać przede wszystkim chęci młodych włocławian, a ograniczenia ilościowe są tylko zbędną przeszkodą. Ciekawe, co powiedzą władze miasta, kiedy przez takie praktyki wytępione zostaną ambicje i chęci młodych społeczników...
O jakie praktyki chodzi? Tak jak napisaliśmy, pod koniec października odbyły się wybory do MRM. Wszystko fajnie, ale... W naszym mieście zawsze musi pojawić się "ale". Tym razem afera jest spora: na jaw wyszło sporo nieprawidłowości. Kacper Marciniak, przewodniczący MRM, niestety, potwierdził tę informację. Właściwie nikt nie dowiedziałby się o złamaniu statutu, ale - może na szczęście - znalazł się obrońca demokracji. Mariusz Kwaśniewski, kandydat II LO na radnego, mimo że był jedynym kandydatem swojej szkoły, nie został przyjęty do MRM. Z jednej strony demokracja to możliwość wyboru, a przy jednym kandydacie wybór jest dość ograniczony. Z drugiej strony jednak, zarówno statut, jak i prawa demokracji wręcz nakazują szkołom posiadania swojego reprezentanta w radzie.
Utworzenie rankingu głosów spowodowało ciekawą sytuację: jedne szkoły mają w szeregach MRM trzech radnych na trzech zgłoszonych kandydatów, inne zaś - ani jednego. Mamy nadzieję, że sprawa szybko się wyjaśni. Powtórzenie wyborów to najgorsze, co może teraz stanąć MRM na drodze do sukcesu.
Ale nie ma co się załamywać, prawda?
DOZO!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz